Jak odzyskać należność od kontrahenta będącego w restrukturyzacji?
Informacja, że kontrahent „wszedł w restrukturyzację”, nie oznacza jeszcze, że fakturę można spisać na straty. Nie oznacza też, że wystarczy wysłać kolejne wezwanie do zapłaty i skierować sprawę do komornika.
Od tego momentu odzyskiwanie pieniędzy zaczyna odbywać się według innych zasad.
Najpierw trzeba ustalić, jakie dokładnie postępowanie prowadzi dłużnik, kiedy powstała wierzytelność i czy została prawidłowo uwzględniona w postępowaniu. Dopiero później można oceniać, czy czekać na układ, kwestionować propozycje dłużnika, dochodzić należności przed sądem czy korzystać z istniejącego zabezpieczenia.
Najgorsze, co może zrobić wierzyciel, to odłożyć pismo z informacją o restrukturyzacji i wrócić do niego za pół roku.
Najpierw sprawdź kontrahenta w KRZ
Podstawowym źródłem informacji jest Krajowy Rejestr Zadłużonych.
W KRZ można sprawdzić, czy wobec przedsiębiorcy rzeczywiście prowadzone jest postępowanie restrukturyzacyjne, jaki ma ono rodzaj, kto pełni funkcję nadzorcy albo zarządcy i jakie obwieszczenia pojawiły się w sprawie.
Prawo restrukturyzacyjne przewiduje cztery postępowania:
- postępowanie o zatwierdzenie układu,
- przyspieszone postępowanie układowe,
- postępowanie układowe,
- postępowanie sanacyjne.
Dla wierzyciela ta różnica nie jest formalnością. Od rodzaju postępowania zależy między innymi możliwość prowadzenia egzekucji, sposób ustalania wierzytelności oraz zakres ochrony majątku dłużnika.
Szczególnie ważna jest data otwarcia postępowania, a w postępowaniu o zatwierdzenie układu – dzień układowy oraz data obwieszczenia.
Wyobraźmy sobie, że firma ma wobec kontrahenta fakturę na 40 000 zł. Towar został dostarczony przed dniem układowym. Taka wierzytelność może zostać objęta układem.
Jeżeli natomiast przedsiębiorca sprzedał temu samemu kontrahentowi kolejną partię towaru już po odpowiedniej dacie granicznej, nowa należność może być traktowana zupełnie inaczej.
Dlatego samo stwierdzenie „nasz klient jest w restrukturyzacji” jest za mało.
Stara faktura i nowa faktura to dwie różne sytuacje
Układ zasadniczo obejmuje wierzytelności osobiste powstałe przed otwarciem postępowania restrukturyzacyjnego. W postępowaniu o zatwierdzenie układu istotny jest dzień układowy.
W praktyce można więc mieć jednocześnie dwie należności od tego samego kontrahenta:
fakturę sprzed restrukturyzacji – objętą zasadami układu,
oraz
fakturę za dostawę wykonaną już później – która jest bieżącym zobowiązaniem przedsiębiorcy.
To bardzo istotne, gdy firma nadal współpracuje z restrukturyzowanym klientem.
Jeżeli dłużnik przestał płacić stare faktury objęte układem, może to wynikać wprost z zasad prowadzonego postępowania. Nie powinien dowolnie spłacać jednych starych wierzycieli kosztem innych.
Brak płatności za nowe dostawy jest natomiast znacznie poważniejszym sygnałem. Restrukturyzacja ma umożliwić przedsiębiorcy dalsze funkcjonowanie, a nie tworzenie kolejnych zaległości.
Jeżeli kontrahent chce po otwarciu restrukturyzacji kupować następne towary z 30- lub 60-dniowym terminem płatności, wierzyciel powinien bardzo ostrożnie podejść do dalszego finansowania jego działalności własnym kredytem kupieckim.
Czasem rozsądniejsza będzie przedpłata, płatność przy odbiorze albo dodatkowe zabezpieczenie.
Sprawdź, czy twoja wierzytelność znajduje się w spisie
W restrukturyzacji wierzytelności są ujmowane w spisie wierzytelności.
Nie działa to dokładnie tak jak klasyczne zgłoszenie wierzytelności w postępowaniu upadłościowym. Spis przygotowuje nadzorca lub zarządca na podstawie ksiąg, dokumentacji przedsiębiorstwa, ksiąg wieczystych i rejestrów.
To jednak nie znaczy, że wierzyciel może całkowicie przestać interesować się sprawą.
Trzeba sprawdzić:
czy firma została ujęta jako wierzyciel,
czy podana kwota się zgadza,
czy uwzględniono właściwą fakturę,
czy prawidłowo wskazano zabezpieczenia,
czy wierzytelność nie została uznana za sporną.
Załóżmy, że kontrahent jest winien 87 000 zł, a w spisie pojawia się tylko 52 000 zł. Czekanie na głosowanie nad układem i liczenie, że problem sam się wyjaśni, jest złym pomysłem.
Należy od razu ustalić przyczynę różnicy i wykorzystać środki przewidziane dla konkretnego rodzaju postępowania.
W postępowaniu układowym i sanacyjnym wierzyciel pominięty w spisie może złożyć sprzeciw. Termin wynosi dwa tygodnie od obwieszczenia o złożeniu spisu wierzytelności.
Sprzeciw wymaga już konkretów. Trzeba wskazać wierzytelność, jej kwotę, uzasadnienie i dowody. Faktury, umowa, zamówienia, dokumenty WZ, potwierdzenia odbioru czy korespondencja mogą wtedy mieć większe znaczenie niż wielokrotnie wysyłane wezwanie do zapłaty.
Postępowanie o zatwierdzenie układu ma własny tryb. Wierzyciele mogą zgłaszać zastrzeżenia do sporządzonych dokumentów, w tym spisu wierzytelności.
Nie należy więc korzystać z przypadkowego wzoru „zgłoszenia wierzytelności do restrukturyzacji” znalezionego w internecie bez wcześniejszego sprawdzenia, jakie postępowanie rzeczywiście prowadzi dłużnik.
Restrukturyzacja może zatrzymać komornika
To zwykle najbardziej odczuwalny skutek dla wierzyciela.
Firma zdobyła wcześniej nakaz zapłaty, uzyskała klauzulę wykonalności i przekazała sprawę komornikowi. Niedługo później dłużnik rozpoczyna restrukturyzację.
W zależności od rodzaju wierzytelności i postępowania dalsza egzekucja może zostać zawieszona albo niedopuszczalna.
Przykładowo w postępowaniu układowym i przyspieszonym postępowaniu układowym egzekucja dotycząca wierzytelności objętej z mocy prawa układem, rozpoczęta wcześniej, podlega zawieszeniu z mocy prawa.
Jeszcze szerszą ochronę daje postępowanie sanacyjne. Egzekucje skierowane do majątku znajdującego się w masie sanacyjnej zostają zawieszone, a prowadzenie nowych egzekucji z tego majątku jest niedopuszczalne.
Podobne mechanizmy ochronne mogą działać po odpowiednim obwieszczeniu w postępowaniu o zatwierdzenie układu.
Nie oznacza to, że wierzyciel stracił pieniądze.
Zmienia się po prostu sposób, w jaki może ich dochodzić.
Próba obejścia restrukturyzacji przez wysłanie tego samego tytułu do innego komornika nie rozwiąże problemu.
Czy można pozwać kontrahenta w restrukturyzacji?
Samo rozpoczęcie restrukturyzacji nie zawsze zamyka drogę do procesu sądowego.
Może mieć to znaczenie przede wszystkim wtedy, gdy dłużnik kwestionuje istnienie długu albo jego wysokość.
Trzeba jednak odróżnić ustalenie, że wierzytelność istnieje, od przymusowego odzyskania pieniędzy.
Można dojść do sytuacji, w której wierzyciel posiada prawomocny wyrok potwierdzający, że firma jest mu winna 100 000 zł, a mimo tego nie może w danym momencie prowadzić normalnej egzekucji, ponieważ wierzytelność podlega restrukturyzacji.
Dlatego pozywanie dłużnika tylko po to, żeby „zrobić coś z fakturą”, nie zawsze jest ekonomicznie uzasadnione.
Najpierw trzeba sprawdzić spis wierzytelności.
Jeżeli należność została prawidłowo ujęta i dłużnik jej nie kwestionuje, wszczynanie dodatkowego procesu może nie dać wierzycielowi istotnej przewagi.
Inaczej jest przy realnym sporze dotyczącym samego długu.
Najważniejszy dokument dla wierzyciela to nie propozycja rat
Dłużnik może zaproponować:
„spłacimy 50% zadłużenia w 24 ratach”.
Pierwszą reakcją wierzyciela będzie zazwyczaj policzenie, ile pieniędzy straci.
To jednak za mało.
Po zmianach w prawie restrukturyzacyjnym jednym z ważniejszych dokumentów stał się test zaspokojenia.
Ma on pokazać między innymi przewidywany poziom zaspokojenia wierzycieli w alternatywnym scenariuszu, przede wszystkim w przypadku upadłości dłużnika.
Dzięki temu wierzyciel może porównać:
układ: dostanę 50% należności w ciągu dwóch lat,
z wariantem:
upadłość: prawdopodobnie odzyskam np. 15%, ale po likwidacji majątku.
W takiej sytuacji redukcja długu o połowę może być ekonomicznie sensowna.
Jeśli jednak przedsiębiorstwo ma wartościowe aktywa, a z testu wynika, że w upadłości wierzyciel mógłby odzyskać np. 80%, propozycja 30% powinna wzbudzić zupełnie inną reakcję.
Nie wystarczy więc patrzeć na sam procent umorzenia.
Trzeba patrzeć na alternatywę.
Głos przeciw układowi nie zawsze zatrzyma restrukturyzację
Wierzyciel może zagłosować przeciw propozycjom układowym, ale pojedynczy sprzeciw nie oznacza automatycznie końca postępowania.
Układ jest decyzją zbiorową wierzycieli.
Przepisy pozwalają w określonych sytuacjach zatwierdzić rozwiązanie nawet wtedy, gdy nie uzyskało ono poparcia wszystkich grup wierzycieli.
Nie oznacza to jednak, że głos wierzyciela jest bez znaczenia.
Jeżeli propozycje są niekorzystne, trzeba przeanalizować nie tylko sposób głosowania, ale również możliwość zgłoszenia zastrzeżeń przeciwko układowi.
Obecne przepisy chronią wierzyciela m.in. przed sytuacją, w której w wyniku realizacji układu znalazłby się w gorszym położeniu niż w scenariuszu przewidzianym przez ustawę jako punkt odniesienia, np. w przypadku upadłości.
Tutaj ponownie pojawia się test zaspokojenia.
Wierzyciel dysponujący należnością na 8 000 zł raczej nie będzie finansował rozbudowanej analizy ekonomicznej restrukturyzacji. Przy długu na 800 000 zł dokładne przeanalizowanie dokumentacji może już mieć bardzo duży sens.
Hipoteka lub zastaw nadal mają znaczenie, ale przepisy się zmieniły
W tym miejscu szczególnie trzeba uważać na starsze artykuły dostępne w internecie.
Od 23 sierpnia 2025 r. zmieniły się przepisy dotyczące wierzytelności zabezpieczonych m.in. hipoteką, zastawem i zastawem rejestrowym. W postępowaniach prowadzonych według nowych zasad wierzytelności zabezpieczone rzeczowo są co do zasady objęte układem z mocy prawa.
Wcześniej obowiązywał inny model i często potrzebna była zgoda zabezpieczonego wierzyciela.
Dlatego stary poradnik mówiący:
„masz hipotekę, więc układ cię nie obejmuje bez twojej zgody”
może dziś prowadzić do błędnej decyzji.
Sytuacja wierzyciela zabezpieczonego nadal jest szczególna. W spisie trzeba określić zabezpieczenie oraz wartość wierzytelności odpowiadającą wartości przedmiotu zabezpieczenia. W niektórych rodzajach postępowań przepisy pozwalają również na prowadzenie egzekucji z przedmiotu zabezpieczenia, choć mogą pojawić się ograniczenia lub czasowe zawieszenie.
Każdą taką wierzytelność trzeba więc analizować oddzielnie.
Jest też ważny wyjątek czasowy. Jeżeli postępowanie zostało wszczęte przed wejściem w życie nowych przepisów albo przed tą datą ustalono dzień układowy, zastosowanie mogą mieć wcześniejsze regulacje.
Przy dużym długu zabezpieczonym nieruchomością nie warto więc podejmować decyzji na podstawie samego wpisu hipoteki i ogólnego artykułu o restrukturyzacji.
Sprawdź, czy ktoś jeszcze odpowiada za dług
To jeden z najczęściej pomijanych kierunków odzyskania pieniędzy.
Restrukturyzacja jednego przedsiębiorcy nie musi oznaczać, że wierzyciel nie może dochodzić należności od innych osób odpowiedzialnych za jej zapłatę.
Przykładem może być poręczyciel lub współdłużnik.
Układ zawarty przez dłużnika co do zasady nie narusza praw wierzyciela wobec poręczyciela i współdłużnika. Podobnie szczególna sytuacja występuje, gdy zabezpieczenie zostało ustanowione na majątku osoby trzeciej.
Załóżmy, że spółka jest winna dostawcy 200 000 zł, ale właściciel innej firmy udzielił skutecznego poręczenia za to zobowiązanie.
Restrukturyzacja spółki nie powinna być automatycznie traktowana jako restrukturyzacja zobowiązania poręczyciela.
To samo trzeba sprawdzić przy gwarancjach, współodpowiedzialności innych podmiotów czy zabezpieczeniu ustanowionym przez osobę trzecią.
Czasami to właśnie tam znajduje się najbardziej realne źródło odzyskania pieniędzy.
Co robić, jeśli firma nadal zamawia towar?
Samo otwarcie restrukturyzacji nie oznacza, że kontrahent kończy działalność. Wręcz przeciwnie – celem postępowania jest stworzenie warunków pozwalających firmie dalej funkcjonować i uniknąć upadłości.
Dostawca staje wtedy przed trudną decyzją.
Może przerwać współpracę, ale straci klienta. Może też nadal sprzedawać na kredyt i zwiększać własne ryzyko.
Najgorszym rozwiązaniem jest kontynuowanie sprzedaży dokładnie na takich samych zasadach tylko dlatego, że współpraca trwa od dziesięciu lat.
Jeżeli przed restrukturyzacją klient nie zapłacił 150 000 zł, trudno uzasadnić dalsze wysyłanie mu towaru z 60-dniowym terminem płatności bez żadnej zmiany zabezpieczeń.
Można zamiast tego negocjować:
przedpłatę,
płatność przy dostawie,
krótszy termin,
limit kredytu kupieckiego,
dodatkowe zabezpieczenie.
Nowe zobowiązania powinny być regulowane na bieżąco. Jeżeli restrukturyzowana firma zaczyna tworzyć kolejne zaległości, jest to poważne ostrzeżenie również z punktu widzenia samego powodzenia restrukturyzacji.
Nie ignoruj nadzorcy restrukturyzacyjnego
Wierzyciel nie musi kontaktować się wyłącznie z zarządem zadłużonej firmy.
W postępowaniu funkcjonuje nadzorca układu, nadzorca sądowy albo zarządca – zależnie od trybu.
Jeżeli w spisie brakuje faktury, kwota się nie zgadza albo wierzyciel potrzebuje wyjaśnienia propozycji układowych, kontakt z osobą prowadzącą postępowanie jest często znacznie bardziej użyteczny niż wysyłanie kolejnego e-maila do handlowca dłużnika.
W postępowaniu o zatwierdzenie układu nadzorca ma również obowiązek udzielać wierzycielowi – na jego żądanie – informacji dotyczących sytuacji majątkowej dłużnika i możliwości wykonania układu w zakresie potrzebnym do podjęcia racjonalnej decyzji przy głosowaniu.
Nie należy więc głosować nad redukcją dużej wierzytelności wyłącznie na podstawie kilkustronicowej prezentacji przygotowanej przez dłużnika.
Przykład: niezapłacona faktura na 80 000 zł
Firma A sprzedała kontrahentowi towar za 80 000 zł. Termin płatności minął, a kilka tygodni później w KRZ pojawia się informacja o restrukturyzacji dłużnika.
Co powinien zrobić wierzyciel?
Najpierw ustala rodzaj postępowania i właściwą datę graniczną.
Następnie sprawdza, czy jego 80 000 zł znajduje się w spisie wierzytelności i czy kwota jest prawidłowa.
Jeżeli widnieje tam tylko 50 000 zł, nie czeka na zakończenie postępowania, lecz wyjaśnia rozbieżność i wykorzystuje procedurę właściwą dla danego postępowania.
Później analizuje propozycję układową.
Dłużnik proponuje spłatę 60%, czyli 48 000 zł, w 24 ratach.
Sama strata 32 000 zł brzmi źle. Test zaspokojenia pokazuje jednak, że w przypadku upadłości niezabezpieczony dostawca prawdopodobnie odzyskałby około 12 000 zł.
Dopiero teraz można racjonalnie zastanawiać się nad głosem.
Jeżeli firma A posiada dodatkowo poręczenie innego podmiotu albo zabezpieczenie, sytuację trzeba przeanalizować jeszcze inaczej.
Tak właśnie powinno wyglądać odzyskiwanie należności w restrukturyzacji: nie jak standardowa windykacja, tylko jak porównywanie dostępnych dróg odzyskania pieniędzy.
Czego nie robić po informacji o restrukturyzacji?
Przede wszystkim nie traktować jej jak zwykłej wymówki klienta: „zapłacimy później”.
Restrukturyzacja jest formalnym postępowaniem i wywołuje konkretne skutki prawne.
Nie ma też sensu:
wysyłać automatycznych wezwań co trzy dni, jeżeli wierzytelność jest objęta układem,
prowadzić egzekucji wbrew obowiązującemu zakazowi,
zakładać, że skoro dług jest w spisie, nie trzeba już obserwować sprawy,
głosować za układem bez sprawdzenia warunków spłaty,
kontynuować dużych dostaw na kredyt bez ponownej oceny ryzyka.
Restrukturyzacja może potrwać, a wynik postępowania nie jest z góry przesądzony.
Wierzyciel powinien więc obserwować obwieszczenia w KRZ również po pierwszym kontakcie z nadzorcą.
Czy należność od firmy w restrukturyzacji da się odzyskać w całości?
Tak, jest to możliwe, ale nie można tego zakładać.
Układ może przewidywać pełną spłatę rozłożoną na raty. Może też zakładać częściowe umorzenie, odroczenie terminu, zamianę wierzytelności na udziały albo połączenie kilku sposobów restrukturyzacji.
W praktyce pytanie nie powinno brzmieć:
„Czy odzyskam całe 100%?”
Lepsze jest:
„Który dostępny scenariusz daje mi największą realną kwotę odzysku przy akceptowalnym ryzyku i czasie oczekiwania?”
Czasami będzie nim układ. Czasami wykorzystanie zabezpieczenia. Czasami dochodzenie pieniędzy od poręczyciela. W przypadku spornej wierzytelności potrzebny może być proces sądowy.
Najważniejsze jest jednak zareagowanie na początku postępowania.
Gdy kontrahent trafia do restrukturyzacji, stara metoda windykacji przestaje wystarczać. Od tego momentu trzeba pilnować KRZ, spisu wierzytelności, propozycji układowych i terminów procesowych. Firma, która zrobi to od razu, ma znacznie większy wpływ na swoją pozycję niż wierzyciel, który po roku orientuje się, że układ został już przegłosowany i zatwierdzony.